Splendor książki dla dzieci i gry planszowe Recenzje

Wyjątkowo prosty, a jednocześnie szalenie wciągający taki właśnie jest Splendor! Przed pierwszą rozgrywką uczestnicy muszą poznać jedynie kilka zasad, a cały urok gry tkwi w jej strategicznym potencjale. Moja miłość do książek zrodziła się zanim jeszcze nauczyłam się czytać.

Sala doświadczania świata

Równie dobrze bawią się przy nim starsi, jak i osoby młodsze, i to niezależnie od płci. W chwili powstawania tej recenzji Splendor znajduje się na wysokim 10 miejscu w rankingu prestiżowego serwisu BGG, w kategorii gier familijnych. Obok nominacji do nagrody Spiel des Jahres to jedno z najważniejszych opiniotwórczych wyróżnień. Doświadczenie Bruno Cathali w połączeniu ze świetnym pomysłem Marca André okazało się świetną mieszanką. Bardzo podobają mi się wprowadzone zmiany i duży powiew świeżości, który one zapewniają. Dodają fajnej głębi i chociaż nadal jest to gra lekka, która nie wykręci nam chicken cross mózgu na drugą stronę, to daje znacznie większe pole do pokombinowania niż pierwowzór.

Bierze! Byczy Baron już w sprzedaży. Premiera karcianki wydawnictwa Rebel

Niektóre karty są tak dobre, że oprócz zasobów, władzy i innych bzdur dają nam też wspomniane punkty. Dla mafii może być to po prostu znacznik rozpoznawalności. W końcu który Ojciec by nie chciał, by jego rodzina budziła wszędzie szacunek. Gra się do momentu uzbierania 15 punktów, co zajmuje zazwyczaj około pół godziny.

  • Zmieniają się też nieco zasady zabawy, szczególnie sposób dobierania żetonów oraz warunki zwycięstwa, dochodzą również zdolności specjalne kart.
  • Po wykupieniu karta trafia do naszych zasobów i od teraz posiadamy dodatkowe kryształy – permanentnie!
  • Standardowo mamy po 4 znaczniki z każdego koloru (poza złotem).
  • Bardzo podoba się nam ta gra, od przeszło tygodnia nie ma dnia, żebyśmy nie rozegrali chociaż jednej partyjki, a po rozpakowaniu spędziliśmy nad nią cały boży dzień!
  • Wśród nich był także wiecznie żywy Splendor.

Tylko że w następnej kolejce już tej karty może nie być, bo przeciwnicy też mogą uznać ją za najkorzystniejszą. Trzeba też się spieszyć ze składaniem swoich zestawów klejnotów służących nam do zabrania któregoś z dostępnych arystokratów. Bo szkopuł w tym, że nowi już się nie pojawią, a można sobie dzięki nim porządnie podreperować punktację. Gracze wcielają się w renesansowych kupców, którzy przy pomocy kamieni szlachetnych (w postaci kart i żetonów) budują swój kupiecki prestiż.

To ma znaczenie, bowiem każdy kolejny rząd będzie się składał z coraz trudniejszych do zakupu kart. Na samej górze umieszczamy płytki arystokratów – od 3 do 5 sztuk, w zależności od liczby graczy. Na koniec musimy wziąć odpowiednią liczbę żetonów każdego koloru (im więcej graczy tym więcej sztuk) i już możemy zaczynać całą zabawę w handlowanie. To co mi się w mechanice Splendora podoba, to niemal idealny balans – ilości obecnych w grze znaczników, kosztu nabycia, różnorodności kart i kamieni. Sprytne jest to, że nie da się wyspecjalizować w określonych kamieniach (bonusach).

  • Gracz uzbierał już jedną czerwoną i dwie zielone karty.
  • Mianowicie otrzymujemy po 3 żetony każdego koloru i traktując je jednorazowo mamy zdobyć po 4 karty każdego koloru.
  • Splendor to prosta i elegancka gra, która sprzeda�a si� w milionach egzemplarzy na ca�ym �wiecie.
  • Karty i żetony pozwalają wczuć się w rolę handlarza, są dobrze wykonane graficznie i materiałowo, pudełko jest średniego rozmiaru, nieproblematyczne do przenoszenia.
  • Tutaj wchodzi nam właśnie najważniejsza różnica między Pojedynkiem a klasycznym Splendorem.
  • Oczywiście karty 3 poziomu, które kupimy, zaczynają się nam liczyć jak każde inne, ale to nadal wymaga niesamowicie szczęśliwego dociągu.

Przemierz Jedwabny Szlak i zostań najbardziej poważanym kupcem na świecie!

Niweluje przewagę pierwszego gracza, na co narzekają niektórzy w Splendorze, dodaje grze kolejną warstwę. Podnosi też jednak losowość i odbiera zabawie nieco potencjału do optymalizacji ruchów. Nie wystarczy upatrzyć sobie i zaplanować kolejności kupowania kart, muszą na to pozwolić żetony na planszy. Niektóre karty pierwszego poziomu w ogóle nie mają punktów splendoru, czy jest sens je kupować?